Podsumowanie I rundy – „Pszczółka” wleciała na szczyt

Po pierwszej rundzie sezonu zasadniczego na 1. Miejsce po wygranej we Wrocławiu „wleciała” lubelska „Pszczółka”, która wyprzedziła VBW Arkę Gdynia oraz CCC Polkowice. Oba zespoły jednak mają po dwa zaległe spotkania do rozegrania. Zmiany także na dole tabeli – Energa Toruń zamieniła się miejscem z GTK Gdynią.

1. Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin (10 punktów, 7/3)

Drużyna prowadzona przez Krzysztofa Szewczyka początku sezonu nie mogła zaliczyć do udanych, gdyż brakowało nie tylko zgrania ale także skuteczności. Mniej niż w meczach przedsezonowych dawała z siebie Morgan Bertsch oraz Martina Fassina, a to miało wpływa na kolejne porażki. Gdy sytuacja powoli się stabilizowała, a wspomniana Bertsch coraz bardziej wyrastała na liderkę drużyny – „Pszczółka” zaczęła się piąć coraz wyżej w ligowej tabeli. Duży wkład z kolejne wygrane miała także Jennifer O’Neill, która potrzebowała tylko kilku spotkań aby ponownie grać na swoim dość wysokim poziomie. Bardzo ważne było w tym także zwycięstwo na wyjeździe w Gorzowie Wielkopolskim (81:59) oraz ostatnia wygrana we Wrocławiu (78:72).

– Podsumowując pierwsza rundę można powiedzieć, że wykonaliśmy plan który sobie założyliśmy. Wygraliśmy wszystkie spotkania z zespołami o podobnym lub troszeczkę niższym potencjale do naszego zespołu, a także mamy na koncie jedna „bonusową” wygrana w Gorzowie Wielkopolskim. Co do naszej gry, to tak jak się spodziewaliśmy graliśmy falami. Ciężko było nam utrzymać, równy styl grania przez cały mecz. Na pewno musimy w dalszym ciągu pracować nad obroną, a szczególnie nad zbiórkami. Zadowoleni jesteśmy z ofensywnej gry, gdzie dużo dzielimy się piłką i potrafimy zdobywać punkty na różne sposoby – mówi Krzysztof Szewczyk.

– Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że druga runda będzie trudniejsza ale w każdym meczu będziemy grali o zwycięstwo – dodaje trener „Pszczółki”.

Liderki drużyny:
1. Morgan Bertsch (19,2pkt/m, 4,1zb/m)
2. Jennifer O’Neill (15,2pkt/m, 3,6as/m)
3. Martina Fassina (10,2pkt/m, 5,1zb/m)

– średnia punktów zdobytych: 79,6
– średnia punktów traconych: 71,1

2. VBW Arka Gdynia (16 punktów, 8/0)

Mistrz Polski, zdobywca Pucharu Polski oraz Superpucharu i uczestnik Euroligi w ostatnich dwóch kolejkach udał się na zdrowotny „odpoczynek”, co skutkowało przełożeniem m.in. meczu na szczycie z CCC Polkowice. Od początku obecnego sezonu VBW Arka zachwycała, nie tylko wysokimi wygranymi ale przede wszystkim bardzo dobrą i skuteczną grą. Aż w trzech meczach udało się zdobyć ponad 100 „oczek” (101:55 z GTK Gdynią, 106:52 z Energą Toruń oraz 103:53 z DGT AZS Politechniką Gdańską). Wysoką wygraną zakończył się także mecz z zespołem z Gorzowa Wielkopolskiego, jednak w nim drużyna prowadzona przez Dariusza Maciejewskiego jeszcze pod koniec trzeciej kwarty była „w grze”. Bardzo dobra gra w lidze to głównie zasługa Laury Miskiniene, która w każdym z ośmiu rozegranych spotkań notowała double – double (15,0pkt/m, 12,9zb/m)! „Mocno” jest także na obwodzie, gdzie ogromną siłę rażenia ma Alice Kunek (17,0pkt/m), Angelika Slamova (10,0pkt/m), Barbora Balintova (9,4pkt/m) oraz Marissa Kastanek (9,3pkt/m). Wojowniczką pod koszem należy nazwać za to Artemis Spanou (11,5pkt/m, 4,4zb/m), która może nie gra efektownie ale efektywnie.

Liderki drużyny:
1. Alice Kunek (17,0pkt/m, 4,5zb/m)
2. Laura Miškinienė (15,0pkt/m, 12,9zb/m)
3. Artemis Spanou (11,5pkt/m, 4,4zb/m)

– średnia punktów zdobytych: 94,6
– średnia punktów traconych: 60,1

3. CCC Polkowice (16 punktów, bilans 8/0)

Nikt w Polkowicach nie spodziewał się aż tak dobrego początku sezonu, który dał nie tylko komplet zwycięstw ale przede wszystkim bardzo dobrą grę całego zespołu. Dwukrotnie drużyna trenera Karola Kowalewskiego rzucała ponad 100 punktów (102:39 z GTK Gdynią oraz 100:77 z KS Basket 25 Bydgoszcz), a także pięć razy rzuciła między 89 a 95 punktów. Tak dobry wynik to efekt transferów, które dość szybko wykreowały liderkę – Keishe Hampton (20,6pkt/m, 5,5zb/m) oraz pokazały jak solidnymi zawodniczkami są m.in. Aarlyn Ellenberg-Wiley (15,6pkt/m, 4,9as/m) i Dragana Stanković (12,6pkt/m, 7,6zb/m).

Zespół z Dolnego Śląska śmiało można nazwać „czarnym koniem” z czym zgadza się Kowalewski – „Określenie „czarny koń” bardzo mi się podoba, bo nie ukrywajmy, że są silniejsze zespoły na papierze od naszego i nie mówię tu tylko o drużynie z Gdyni. Nasz team budowany był jednak bardzo długo jak na nasze realia. Każdą zawodniczkę skautowaliśmy z asystentem po parę godzin, a czasami nawet dni, wykonując dziesiątki telefonów, zanim podjęliśmy decyzję”.

Nie obeszło się bez kontuzji, które zakończyły sezon Julii Drop i w jej miejsce sprowadzono solidną Kamile Nacickaite. Litwinka z miejsca stała się także czołową zawodniczką CCC i można tylko żałować, iż mecz na szczycie z VBW Arką Gdynia został przełożony na styczeń.

Liderki drużyny:
1. Keisha Hampton (20,6pkt/m, 5,5zb/m)
2. Aaryn Ellenberg-Wiley (15,6pkt/m, 4,9zb/m)
3. Kamile Nacickaite (14,0pkt/m, 2,0as/m)

– średnia punktów zdobytych: 90,1
– średnia punktów traconych: 58,5

4. PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wielkopolski (16 punktów, bilans 7/2)

Zespół z Gorzowa Wielkopolskiego póki co sezonu nie może zaliczyć do całkowicie udanego gdyż po zaledwie dwóch spotkaniach trzeba było zrobić przerwę na kwarantannę. Gdy udało się wrócić, to po kolejnych dwóch meczach przyszła przerwa związana z występami kadry Polski. Tak więc Dariusz Maciejewski po raz trzeci musi stanąć przed wyzwaniem zgrania drużyny i wydobycia z niej tego co najlepsze. Ostatnie wygrane spotkania z Zagłębiem Sosnowiec oraz Ślęzą Wrocław pokazały, że wszystko idzie w dobrą stroną i już wkrótce będziemy mogli zobaczyć dobrze zbilansowaną drużynę. Mimo to tylko dwie porażki są bardzo dobrym wynikiem i z zaciekawieniem, można czekać na drugą część sezonu zasadniczego. Ogromna w tym wszystkim jest zasługa Megan Gustafson (20,8pkt/m, 9,9zb/m), która raz po raz pokazuje swoje ogromne możliwości. Jest także Borislava Hristova (16,6pkt/m) i Kathleen Doyle (14,8pkt/m), która już kilkakrotnie pokazała się z bardzo dobrej strony w końcówkach spotkań.

Liderki drużyny:
1. Megan Gustafson (20,8pkt/m, 9,9zb/m)
2. Borislava Hristova (16,6pkt/m, 4,8zb/m)
3. Kathleen Doyle (14,8pkt/m, 4,2as/m)

– średnia punktów zdobytych: 80,1pkt/m
– średnia punktów traconych: 68,0pkt/m

5.KS Basket 25 Bydgoszcz (16 punktów, bilans 7/2)

Wicemistrz Polski sezon rozpoczął od porażki po bardzo słabym spotkaniu o Superpuchar Polski w Żyrardowie, potem była jeszcze ligowa porażka w Gorzowie Wielkopolskim i… przyszła seria sześciu zwycięstw z rzędu. Szczególną uwagę należy zwrócić tutaj na pamiętny mecz we własnej hali z wrocławską Ślęzą. Gospodynie przegrywały na początku czwartej kwarty różnicą 17 „oczek” i… ostatecznie wygrały (73:71). Po tym spotkaniu przyszła dotkliwa porażka w Polkowicach (77:100) oraz „mecz walki” w Gdańsku z DGT AZS Politechniką Gdańską (88:85). Tak dobre wyniki nie byłyby możliwe bez Janeesa Jeffery, która wyrosła na liderkę zespołu (16,6pkt/m) oraz ponownie grającej nad Brdą Shante Evans (13,4pkt/m).

Liderki drużyny:
1. Janessa Jeffery (16,6pkt/m, 5,9zb/m, 4,0as/m)
2. Shante Evans (13,4pkt/m, 5,9zb/m)
3. Angelika Stankiewicz (10,0pkt/m)

– średnia punktów zdobytych: 78,8pkt/m
– średnia punktów traconych: 71,0pkt/m

6. CTL Zagłębie Sosnowiec (14 punktów, bilans 4/6)

Drużyna z Sosnowca kolejny raz próbuje swoich sił w ekstraklasie i po raz kolejny zbudowała dość ciekawy skład, który ma szansę walczyć o środek tabeli. W pierwszej rundzie Zagłębie przegrało z dużo mocniejszymi od siebie zespołami z Gdyni (VBW Arka), Bydgoszczy, Polkowic oraz Gorzowa Wielkopolskiego. Bardzo ważną wygraną była ta z wrocławską Ślęzą (79:76) oraz z DGT AZS Politechniką Gdańską (88:69). W ostatnim meczu w Poznaniu, grając bez jednej z liderek – Jessicy January (16,2pkt/m, 7,1zb/m, 6,8as/m) po 20 minutach zanosiło się na wygraną… jednak druga połowa całkowicie należała do Enea AZS. Nic nie dało nawet 39 „oczek” Sydney Wallace, która już w kilku spotkaniach pokazała jak może być groźna i rzuca średnio (22,3pkt/m). Do zespołu aby wzmocnić strefę podkoszową sprowadzono Oumou Toure (11,0pkt/m), która dość dobrze radzi sobie w walce z rywalkami. Senegalka znacznie odciążą Tori Jarosz, a także zastępuje kontuzjowaną Martynę Czyżewską.

Liderki drużyny:
1. Sydney Wallace (22,3pkt/m)
2. Jessica January (16,2pkt/m, 7,1zb/m, 6,8as/m)
3. Oumou Toure (11,0pkt/m, 5,6zb/m)

– średnia punktów zdobytych: 80,0pkt/m
– średnia punktów traconych: 78,8pkt/m

7. DGT AZS Politechnika Gdańska (14 punktów, bilans 4/6)

Drużyna z Gdańska z powodu kwarantanny dość późno rozpoczęła obecny sezon, a dodatkowo udział w Akademickich Mistrzostwach Polski kilku zawodniczek trochę uniemożliwiał wspólne treningi. Tak więc początek nie należał do udanych, jednak już w wygranym meczu z wrocławską Ślęzą (80:73) widać było zdecydowaną poprawę. Również dobrze, lecz bez happy-endu było na trudnym terenie w Gorzowie Wielkopolskim (73:80). Tak samo można powiedzieć o domowym spotkaniu z wicemistrzem Polski z Bydgoszczy, gdzie sprawa wygranej KS Basket 25 rozstrzygnęła się w ostatnich akacjach (85:88). Kolejnym bardzo ważnym zwycięstwem było to ostatnie, nad Enea AZS Poznań (87:83), które być może będzie decydujące w walce o fazę play – off.

W tych meczach na liderkę zespołu wyrosła Jazmne Davis (17,4pkt/m, 6,0as/m), która ma do pomocy wysoką i silną Ruth Hamblin (10,8pkt/m, 8,0zb/m) oraz doświadczoną weterankę Martynę Koc (8,5pkt/m). Trener Wojciech Szawarski do dyspozycji od kilku dni ma także Maje Šćekić, która dołączyła do drużyny po kontuzjach Sylwii Bujniak i Marty Stawickiej.

Liderki drużyny:
1. Jazmine Davis (17,4pkt/m, 6,0as/m)
2. Kataryna Rymarenko (12,9pkt/m, 4,8zb/m)
3. Ruth Hamblin (10,8pkt/m, 8,0zb/m)

– średnia punktów zdobytych: 75,9pkt/m
– średnia punktów traconych: 80,8pkt/m

8. Ślęza Wrocław (13 punktów, bilans 3/7)

Były mistrz Polski tak słabego rozpoczęcia sezonu na parkietach Energa Basket Ligi Kobiet jeszcze nie miał, a obecna seria sześciu porażek z rzędu zepchnęła drużynę prowadzoną przez trenera Arkadiusza Rusina na 8. Miejsce w tabeli. Wszystko jednak rozpoczęło się dobrze, były trzy wygrane mecze (84:59 z Energą Toruń, 79:57 z GTK Gdynią oraz 84:79 z Enea AZS Poznań) i nic nie zapowiadało aż tak słabych kolejnych tygodni. Wszystko rozpoczęło się od porażki w końcówce z Zagłębiem (76:79), kolejną była ta z DGT AZS (73:80) oraz… roztrwonienie 17 „oczek” przewagi w ostatniej kwarcie i porażka w Bydgoszczy. Wiodącymi postaciami w zespole są Alesia Sutton (19,3pkt/m) oraz Stephanie Jones (16,8pkt/m), które jednak zbyt często są osamotnione w ataku. W kilku meczach z dobrej strony pokazała się Anna Jakubiuk (8,3pkt/m), która przeciwko „Pszczółce” rzuciła 16 punktów.

– Ta runda była dla nas bardzo ciężka. Młody, zbudowany od zera zespół musiał poznać od podstaw założenia i styl pracy trenera. Konieczne zmiany kadrowe już na początku sezonu zmieniły trochę koncepcje i nie było dla nas łatwych spotkań. Każde z nich kosztowało nas wiele zaangażowania oraz pracy. Wiadomo, szkoda przegranych na początku, mam tu na myśli mecze z Zagłębiem Sosnowiec i Politechniką Gdańską, bo to trochę podcięło nam skrzydła. Mnie osobiście najbardziej bolą porażki z zespołami z którymi byłyśmy w stanie postawić ciężkie warunki w pierwszych połowach meczów, ale zabrakło nam sił, doświadczenia i zimnej głowy w końcówkach spotkań (Bydgoszcz, Gorzów, Lublin). Mamy wiele wniosków do wyciagnięcia z tej rundy i zdecydowanie musimy udowodnić, ze stać nas na wiele więcej w drugiej części sezonu – mówi Agata Dobrowolska.

Liderki drużyny:
1. Alesia Sutton (19,3pkt/m, 5,8zb/m, 6,6as/m)
2. Stephanie Jones (16,8pkt/m, 7,6zb/m)
3. Anna Jakubiuk (8,3pkt/m, 3,9zb/m)

– średnia punktów zdobytych: 71,3pkt/m
– średnia punktów traconych: 74,4pkt/m

9. Enea AZS Poznań (13 punktów, bilans 3/7)

Tuż za miejscem premiowanym awansem do fazy play – off, znajduje się obecnie Enea AZS. Drużyna z Poznania sezon rozpoczęła się dwóch zwycięstw (82:64 z Energą Toruń oraz 79:60 z GTK Gdynią), by następnie przegrać siedem meczów z rzędu. Jednak nie wszystkie porażki były bolesne, gdyż walka była w wyjazdowych starciach we Wrocławiu (79:83), Gdańsku (83:87) czy też w domowym starciu z PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wielkopolski (56:62). Bardzo ale to bardzo blisko zdobycia dwóch „oczek” było także w Polkowicach (67:70), gdzie w trzeciej kwarcie zespół trenera Grzegorza Zielińskiego miał nawet 14 punktów przewagi.

„Małym generałem” na parkiecie jest weteranka koszykarskich parkietów Tiffany Brown (14,6pkt/m), która ma coraz mocniejsze wsparcie w ataku od Jovany Popović (12,4pkt/m) oraz wysokiej Gmrice Davis (13,1pkt/m). Dużym problemem była jednak kontuzja w meczu z GTK Liliany Banaszak, która znacznie osłabiła strefę podkoszową.

– Pierwsza runda była zupełnie inna, niż wszystkie sezonu wcześniej. Przypadki koronawirusa w naszej lidze sprawiały, że drużyny były bez rozegranego meczu nawet 2 – 3 tygodnie. Czuję lekki niedosyt po pierwszej rundzie, gdyż parę spotkań przegrałyśmy bardzo małą ilością punktów. Mam nadzieję, że w drugiej rundzie COVID nam nie przeszkodzi, przez co uda się już rozegrać całą rundę normalnie. Ważne aby wszystko się unormowało, żeby też kibice mogli wrócić na trybuny i nas wspierać – mówi Julia Adamowicz.

Liderki drużyny:
1. Tiffany Brown (14,6pkt/m, 7,2as/m, 3,6zb/m)
2. Gmrice Davis (13,1pkt/m, 9,7zb/m)
3. Jovana Popović (12,4pkt/m, 3,3as/m)

– średnia punktów zdobytych: 71,9pkt/m
– średnia punktów traconych: 75,5pkt/m

10. Energa Toruń (11 punktów, bilans 1/10)

Skład Energi przed startem sezonu, dawał dość spore nadzieje na walkę o fazę play – off. Była Feyonda Fitzgerald, Breanna Lewis, Petra Zaplatova, Aleksandra Pszczolarska czy też Tomasz Herkt na ławce trenerskiej. Niestety dość szybko wszystko upadło i zaczęły się problemy, którymi wcale nie były wysokie porażki. W Gorzowie Wielkopolskim (32:118) drużyna zagrała w 6 – osobowym zestawieniu z grającą 20 – letnią Łucją Grzenkowicz w roli trenera.

Ostatnie dni to seria informacji o wzmocnieniach, jednak z pierwszych trzech jakie miały być udało się sprowadzić tylko urodzoną w Austrii Sare Sagerer. Gdy coraz bliżej było do meczu o „cztery punkty” z GTK Gdynią, do zespołu dojechały jeszcze dwie zawodniczki – Kirby Burkholder oraz Briahanna Jackson. Mecz w Gdyni po ogromnych męczarniach udało się wygrać (55:52), co bez wątpienia jest „ogromnym” sukcesem drużyny. Jak będzie dalej? Tego nie wie nikt.

Warto jednak także zaznaczyć ogromną pomoc w prowadzeniu zespołu przez Emilię Tłumak, która występuje także w roli asystenta trenera (wspomagając Tomasza Urbana).

Liderki drużyny:
1. Sarah Sagerer (17,0pkt/m, 7,0zb/m)
2. Karolina Podkańska (8,5pkt/m)
3. Emilia Tłumak (8,3pkt/m, 4,0zb/m)

– średnia punktów zdobytych: 47,1pkt/m
– średnia punktów traconych: 90,2pkt/m

11. GTK Gdynia (10 punktów, bilans 0/10)

Młoda i złożona wyłącznie z rodzimych zawodniczek drużyna z Gdyni, przegrała w pierwszej rundzie sezonu zasadniczego komplet spotkań. Jednak w kilku spotkaniach, zespół kierowany z ławki przez Jelene Skerovic nie wyglądał źle. Było tak m.in. w meczu z AZS-UMCS (76:85), gdzie przez 30 minut oba zespoły grały jak równy z równym. Długo czekano także na spotkanie z Energą Toruń, które mogło być pierwszym i historycznym zwycięstwem na parkietach Energa Basket Ligi Kobiet. Niestety o ile pierwsze 20 minut zagrane było poprawnie, to po zmianie stron doświadczenie, spokój i przede wszystkim „głowa” była po stronie gości.

– Naszym najgorszym meczem był ten ostatni, który rozegraliśmy z Energą Toruń. Popełniliśmy w nim zbyt dużo błędów, aż 20 – krotnie straciliśmy piłkę i do tego daliśmy 18 razy zebrać rywalowi piłkę w ataku. To właśnie zbiórki w ataku zadecydowały o porażce. Mimo popełnianych błędów podczas gry, mieliśmy kontrolę nad meczem. Rywalki miały pięć doświadczonych zawodniczek, które zrobiły to co powinny – czyli wygrały bardzo ważne dla nich spotkanie. Potrzebujemy doświadczenia aby wygrywać i mam nadzieję, że w dalszym ciągu z każdym kolejnym rozegranym spotkaniem będziemy coraz lepsi i silniejsi zarówno indywidualnie, jak i zespołowo – mówi Jelena Škerović.

Jednak GTK nie zostało stworzone z myślą o wygranych za wszelką cenę, lecz aby ogrywać perspektywiczne Polki. W zespole na liderkę wyrosła Julia Niemojewska (9,1pkt/m, 6,0as/m), jednak w ostatnich meczach bardzo dobrze gra Marta Marcinkowska (12,1pkt/m). Z najlepszymi ogrywa się również wysoka Kamila Borkowska (7,6pkt/m, 4,7zb/m), a także Julia Bazan (6,8pkt/m). Niestety drużyna straciła na swojej wartości na początku sezonu, gdy kontuzji doznała Anna Wińkowska oraz w meczu we Wrocławiu Julia Piestrzyńska.

– Pierwszą część sezonu zasadniczego mimo wielu problemów z jakimi musieliśmy się jako drużyna zmierzyć, oceniam pozytywnie. Wykonaliśmy bardzo dużo dobrej pracy, a zespół reagował na to pozytywnie. Zachowujemy pozytywne nastawienie i wkraczamy w rundę rewanżową – dodaje Škerović.

Liderki drużyny:
1. Marta Marcinkowska (12,1pkt/m, 3,9zb/m)
2. Julia Niemojewska (9,1pkt/m, 6,0as/m, 4,2zb/m)
3. Justyna Rudzka (8,8pkt/m, 2,0zb/m)

– średnia punktów zdobytych: 59,5pkt/m
– średnia punktów traconych: 85,9pkt/m

Najlepszy strzelcem (grającym) obecnie na parkietach Energa Basket Ligi Kobiet jest Sydney Wallace z CTL Zagłębia Sosnowiec, która rzuca średnio (22,3pkt/m). Na podium jest także Megan Gustafson z PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wielkopolski (20,7pkt/m) oraz Keisha Hampton z CCC Polkowice (20,6pkt/m).

Źródło: Tauron Basket Liga Kobiet