Agnieszka Szott – Hejmej zagrała po raz 500!

W sobotę w Poznaniu, Agnieszka Szott – Hejmej wybiegła po raz 500 na koszykarski parkiet. Jednak przed wychowanką KS Stilonu Gorzów, jest jeszcze jedno wyzwanie – to 5000 punkt. Brakuje do niego 24 „oczek”.

Wychowanka KS „Stilon” Gorzów 12 stycznia 1997 roku w wieku 14 lat i 295 dni zadebiutowała w I lidze (wówczas najwyższa klasa rozgrywkowa) we Wrocławiu w meczu ze Ślęzą. Pierwsze punkty zdobyła 10 dni później w Łodzi, gdzie rywalem był ŁKS.

– Bardzo się cieszę, że dołączyłam do grona zawodniczek z przekroczoną liczbą 500 meczów w karierze. Wcześniej dokonały tego Agnieszka Majewska oraz Emilia Tłumak, tak więc można powiedzieć pół żartem – pół serio, że to „najlepszy rocznik ‘82”. Fajny, mały jubileusz, miło także powspominać minione czasy – mówi Agnieszka Szott-Hejmej.

W kolejnych sezonach po likwidacji sekcji w 1998 grała kolejno w Ślęzie Wrocław, Lotosie Gdynia, Odrze Brzeg i w sezonie 2004/2005 wróciła do rodzinnego Gorzowa Wielkopolskiego. Kolejnym etapem w karierze było podpisanie kontraktu z izraelskim Elicur Ramla, by w przerwie zimowej przenieść się do Szwajcarii i drużyny Sdent Sierre Basket (złoty medal). Następnym zagranicznym klubem był grecki Limassol, gdzie jednak przerwała karierę pod koniec 2010 roku i w czerwcu 2011 roku urodziła córkę.

Następne sezony to tylko i wyłącznie gra na polskich parkietach w drużynach z Bydgoszczy, Krakowa, Lublina oraz do chwili obecnej Gorzowa Wielkopolskiego.

– Każdy sezon był wyjątkowy, w każdym sezonie były trudności i napotykałam się z różnymi problemami. Jednym z takich fajnych ostatnich sezonów to był ten w Artego Bydgoszcz, kiedy udało się wywalczyć srebrny medal. Drużyna była bardzo zgrana, bardzo siebie wspierałyśmy i bardzo dobrze go wspominam. Cofając się dalej, tak samo było w Wiśle Kraków, gdzie w 6 – osobowym składzie zdobyłyśmy Mistrzostwo Polski. Był on bardzo ciężki, praktycznie nie grałyśmy na żadnym treningu 5×5. Pamiętam, że aby móc pograć to Christina Ouvinia zapraszała na nasze treningi osoby z Erasmusa z Hiszpanii, które gdzieś tam grały w koszykówkę. Wszyscy nam pomagali w treningach, abyśmy mogły chociaż trochę pograć przez chwilę 5×5. Tak więc to był bardzo ciężki sezon i na koniec Mistrzostwo Polski smakowało jak Mistrzostwo Świata. Dobrze pamiętam także pierwszy medal ze Ślęzą Wrocław, gdyż to był mój pierwszy w karierze brązowy medal.

Debiut w Stilonie Gorzów nie był łatwy i towarzyszyły temu ogromne emocje i przede wszystkim stres. – Pierwszy sezon jaki zagrałam to było coś zupełnie zwariowanego. Duży stres, dużo nowych rzeczy. Dobrze jednak, że Stilon Gorzów był taką drużyną bardzo mieszaną. Były tam zawodniczki mające 18 lat (Olga Świderska Alicja Suwary, Aneta Zając) i też doświadczone koszykarki (Helena Rutkowska, Beata Szamyjer oraz Wioletta Lewandowska), które bardzo nam pomagały. Tak więc był dla mnie sezon dość trudny, a także takie zderzenie z rzeczywistością i przepaść między graniem w juniorkach, a w ekstraklasie. Dzięki tym zawodniczkom, udało mi się wejść do zespołu. Przyczynił się do tego także trener Dariusz Maciejewski i trener Zbigniew Andersz, którzy na mnie stawiali. Każdy sezon był wyjątkowy i w każdym poznałam wspaniałe osoby, z którymi do dnia dzisiejszego mam kontakt.

Kariera klubowa:
1994–1998 Stilon Gorzów Wielkopolski
1998–2002 Ślęza Wrocław
2002–2004 Lotos Gdynia
2003–2004 Odra Brzeg
2004–2008 AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski
2008 Elicur Ramla (Izrael)
2009 Sdent Sierre Basket (Szwajcaria)
2009–2010 AEL Limassol (Grecja)
2010–2013 Artego Bydgoszcz
2013–2017 TS Wisła Can-Pack Kraków
2017–2019 Artego Bydgoszcz
2019–2020 Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin
2020 PolskaStrefaInwestycji Enea Gorzów Wielkopolski

– Dużo się przez te wszystkie lata nauczyłam i niedługo będę miała 39 lat, a jeszcze chciałabym się tyle nauczyć. Niestety jednak na pewne rzeczy jest już zdecydowanie za późno. Szkoda, że koszykówka nie poszła tak do przodu jak byłam młoda, tylko etapami. Czasami śmieje się, że przeszłam wszystkie trzy etapy w koszykówce kobiet. Było to od etapu bezkontaktowego, przez etap pośredni, gdzie można było już lekko fizycznie grać do teraźniejszego, gdzie fizyczność jest już na porządku dziennym. Nie jest to jednak taki kontakt, tak jak w koszykówce 3×3. Trochę także żałuję, iż zaczęłam w tą odmianę koszykówki grać tak późno. Bardzo mi ona odpowiada, bardzo mi się podoba i polecam wszystkim młodym zawodniczkom aby kiedy mają wolne wakacje, brały udział w turniejach, grały, trenowały, gdyż bardzo rozwija ona umiejętności.

– Trochę tego wszystkiego się uzbierało w mojej karierze, jednak wychodzę z założenia, że nie ważne jak zaczynasz – ważne jak kończysz. Czasami wydawało mi się, że trafiłam do drużyny zbudowanej dość słabo personalnie, jednak na koniec sezonu okazało się, że tam było to „coś” co chciał trener i potrzeby był czas na to, aby cała drużyna się zgrała. Każdy klub, każdy sezon, wiele mnie nauczył i wiele dla mnie w dalszym ciągu znaczy . Zawsze będę miło wspominać każdą chwilę spędzoną w każdej drużynie, tak jak zawsze też będę dziękować kibicom za wsparcie.

Na polskich parkietach Agnieszka Szott-Hejmej zdobyła 3 mistrzostwa Polski (2004, 2014, 2016), 2 srebrne medale (2017, 2018) i 4 brązowe medale (2001, 2002, 2008, 2013). Łącznie zdobyła także 4976 punktów. I do magicznej granicy 5000 punktów brakuje „tylko albo aż” 24 „oczek”. – Co do 24 punktów do magicznej bariery 5000 punktów, to sama jestem mile zaskoczona tym faktem. Będę starała się przekroczyć tą barierę, jednak nie wiem czy jestem w stanie to zrobić w ciągu tygodnia, miesiąca czy też dwóch. Polska liga jest na tyle nieobliczalna, że ciężko jest cokolwiek przewidzieć. Jednak jest to wielka motywacja dla mnie. Ten 500 mecz i 5000 punkt, to taki cel, motywacja do dalszej ciężkiej pracy i aby w dalszym ciągu dawać z siebie wszystko. Chcę aby te 24 punkty były całkowicie naturalnie zdobyte, nie będzie to teraz jakiś wyścig i rzucanie z każdej pozycji aby tylko to osiągnąć. Gram, pełnie pewne funkcje w drużynie i nie jestem też pierwszą opcją w ataku. Dodam jeszcze, że w tym sezonie są dla mnie przewidziane bardzo fajne liczby – 25, 50 i 5000 to bardzo dobrze brzmi – kończy była reprezentantka Polski.

Szott-Hejmej dwukrotnie brała także udział w EuroBaskecie (2005 – 7. miejsce, 2011 – 11. miejsce), a także była brązową medalistką mistrzostw Europy juniorek w 2000 roku. Zdobyła też tytuł „The Hottest Woman of EuroBasket 2011” dla najpiękniejszej zawodniczki Mistrzostw Europy 2011.

Źródło: Tauron Basket Liga Kobiet