Określenie „czarny koń” bardzo mi się podoba – mówi Karol Kowalewski, trener CCC Polkowice

„Pomarańczowe” obecny sezon rozpoczęły bardzo dobrze i podobnie, jak VBW Arka Gdynia nie zaznały jeszcze smaku porażki. Przed startem rozgrywek nikt jednak takiego wyniku nie zakładał, tak więc śmiało można to już uznać za niespodziankę.

Mistrz Polski (2012/2013, 2017/2018, 2018/2019) dość mocno zmienił swój skład przed startem nowego sezonu, zmiany zaszły także w sztabie trenerskim. Drużyna „bez gwiazd” oraz z debiutującym w roli pierwszego szkoleniowca 31 – letnim Karolem Kowalewskim, gra ku zaskoczeniu wielu bardzo dobrze oraz przede wszystkim bardzo skutecznie. Bilans 6/0 oraz średnio 89,9pkt/m, stawia drużynę z Dolnego Śląska tuż za bardzo mocną VBW Arką Gdynia. – Zacznę może od ilości zdobywanych punktów. Przede wszystkim bardzo mi zależało żeby zespół bawił się koszykówką w ataku, za to w obronie starał się grać bardzo agresywnie i ściśle trzymać się swoich zasad. Ofensywnie pozwala nam to grać naprawdę szybko i zdobywać łatwe punkty, co nakręca zespół do jeszcze lepszej gry. Mamy naprawdę sporo schematów, ale równie dużo talentu, co nam trenerom mocno ułatwia pracę. Przed sezonem na pewno nie zakładaliśmy, że stać nas na taki bilans. Stąpamy jednak twardo po ziemi, przed nami kilka naprawdę ważnych meczów, a rywale są klasowi – mówi Kowalewski.

Liderką zespołu jest mająca 187 cm wzrostu Keisha Hampton, która do CCC trafiła z ligi francuskiej i zespołu Villeneuve D’Asco ESB Lille Metropole (ESBVA-LM). Skrzydłowa notuje obecnie 20,3pkt/m oraz 5,5zb/m, w każdym ze spotkań dość mocno dając się we znaki swoim rywalom. – Keisha w takiej roli miała być od początku i świetnie się z niej wywiązuje. Jej dyspozycja nie jest dla nas wielkim zaskoczeniem, ponieważ każdego dnia wykonuje ogrom pracy żeby być liderką tego zespołu.

Oprócz Hampton w drużynie odnalazły się także Aaryn Ellenberg-Wiley (14,8pkt/m, 4,5as/m) czy też Dragana Stanković (12,7pkt/m, 8,5zb/m), które to z meczu na mecz grają coraz lepiej. Sprowadzono także m.in. z Widzewa Łódź Julie Drop i Klaudię Gertchen, Alicję Grabską z CSL Dijon Basket we Francji czy też rozpoczynającą poprzedni sezon w Enerdze Toruń Weronikę Telengę.

Najpewniejszym punktem zespołu już od kilku lat jest Weronika Gajda, która jest także pierwszą rozgrywającą kadry Polski. Po stronie strat w ostatnich dniach można niestety zapisać Abigail Glomazic, która musiała wracać do domu. Na budowę składu poświęcono bardzo dużo czasu, gdyż margines błędu musiał być minimalny. Patrząc teraz na tabelę, śmiało można nazwać CCC Polkowice „czarnym koniem” Energa Basket Ligi Kobiet. – Określenie „czarny koń” bardzo mi się podoba, bo nie ukrywajmy, że są silniejsze zespoły na papierze od naszego i nie mówię tu tylko o drużynie z Gdyni. Nasz team budowany był jednak bardzo długo jak na nasze realia. Każdą zawodniczkę skautowaliśmy z asystentem po parę godzin, a czasami nawet dni, wykonując dziesiątki telefonów, zanim podjęliśmy decyzję. Teraz niestety ze względu na kontuzje jesteśmy zmuszeni niejako odnowa składać „puzzle”, ale wierzę, że ciężką pracą podtrzymamy dobrą dyspozycję – dodaje główny szkoleniowiec CCC.

Zwycięstwa w początkowej fazie sezonu przyszły dość łatwo, oprócz jednego – tego z Enea AZS Poznań. Tam rywalki bardzo wysoko postawiły poprzeczkę, a CCC o mało jej nie strąciło. Pod koniec trzeciej kwarty gospodynie traciły już 14 „oczek”, jednak pokazały charakter i po trafieniach Hampton oraz Ellenberg-Wiley mogły cieszyć się ze zwycięstwa. – Zespół z Poznania postawił naprawdę ciężkie warunki w tym meczu, co na pewno było dla nas lekkim zaskoczeniem, ale trzeba oddać trenerowi Zielińskiemu, że miał pomysł na ten mecz i sumiennie go realizował. My potrzebowaliśmy trochę czasu żeby się otrząsnąć i zacząć grać swoją koszykówkę. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że ten zimny prysznic dobrze nam zrobił. Liga w tym roku jest na tyle wyrównana, że nie można sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji.

Już teraz zespół z małego miasta na zachodzie Polski, czeka prawdziwy sprawdzian z postaci spotkań z wicemistrzem Polski z Bydgoszczy, derbach z zawsze groźną Ślęzą, silną VBW Arką czy też mającą ponownie dość duże szanse na grę w ligowym finale, drużyną trenera Dariusza Maciejewskiego z Gorzowa Wielkopolskiego.

– Zdecydowanie terminarz nas nie rozpieszcza w najbliższym czasie. Arka to niezaprzeczalnie faworyt całych rozgrywek grający niesamowicie skuteczny basket. Zespoły z Gorzowa i Bydgoszczy to w moim odczuciu faworyci do medali w tym roku. Młody zespół Ślęzy to bardzo niewygodny przeciwnik, który zawsze ma pomysł na mecz. Zdajemy sobie sprawę z siły naszych przeciwników, ale w każdym z tych meczów będziemy szukali też swoich atutów, które mam nadzieję pozwolą nam na równorzędną walkę – kończy Karol Kowalewski.

CCC Polkowice obecny sezon rozpoczęły bardzo dobrze i podobnie, jak VBW Arka Gdynia nie zaznały jeszcze smaku porażki ????…

Opublikowany przez Energa Basket Liga Kobiet Piątek, 27 listopada 2020

Źródło: Tauron Basket Liga Kobiet