„Trener Maroš Kováčik ma ogromne serce dla tej drużyny”

Reprezentacja Polski od poniedziałku przebywa w „bąbelku” w Stambule, gdzie już w sobotę o godz. 19:00 rozegra bardzo ważne spotkanie w ramach kwalifikacji do EuroBasketu z Wielką Brytanią. Jak to wszystko wygląda od środka i jak radzi sobie z tym cała drużyna? O tym poniżej.

Biało – Czerwone przed wylotem do Turcji, przez kilka dni przebywały na krótkim zgrupowaniu pod Warszawą. Tam też przeszły wymagane przez FIBA Europe testy RT-PCR, których wyniki pozwalały na przylot do „bąbelka”. Niestety razem z drużyną nie mógł polecieć m.in. Maroš Kováčik, gdyż wykluczył go z tego pozytywny wynik wspomnianego wyżej testu. Pod jego nieobecność drużynę poprowadzą Karol Kowalewski oraz Martin Pospíšil. – Bardzo byśmy wszyscy chcieli aby był z nami trener Maroš Kováčik, który jest bardzo ważną częścią tej drużyny. Jesteśmy natomiast spokojne oto jak będziemy prowadzone, gdyż trener Kowalewski doskonale odnajduje się w filozofii jakiej nauczył nas główny trener – mówi Martyna Koc.

Decyzją FIBA Europe listopadowe spotkania kwalifikacyjne, zamiast w tradycyjnej formule spotkań u siebie i na wyjeździe odbywają się jako zamknięte turnieje. Tak samo być może będzie z ostatnim – lutowym „okienkiem”. Wszystko zależy od tego na jakim etapie w całej Europie będzie pandemia COVID-19.

Polska początkowo w Stambule miała rozegrać dwa spotkania – 12 listopada z Białorusią oraz 14 listopada z Wielką Brytanią. Jednak już podczas pobytu na zgrupowaniu okazało się, że mecz z Białorusią ze względu na dużą ilość pozytywnych wyników testów został odwołany.

„Bąbelek” to całkowicie coś nowego nie tylko dla kadry Polski, lecz również dla wszystkich drużyn. Całkowicie inaczej wygląda cała organizacja oraz zmienione są wszystkie procedury. – Pierwszy cały dzień pobytu w Stambule za nami i śmiało mogę stwierdzić, że mamy tutaj wszystko czego potrzebujemy. Cały sztab dba o to, aby nie brakowało nam nic oraz wszystkie sytuacje były wyjaśnione. Robią wszystko abyśmy rozumiały procedury jakie tutaj obowiązują i abyśmy skupiły się już tylko na sportowym aspekcie tego wyjazdu.

Brak możliwości przemieszczania się, wszystko szczelnie pozamykane, ograniczona możliwość przebywania na świeżym powietrzu czy też wyznaczone godziny wyjścia jedynie na hotelowy taras. To tylko kilka „reguł” jakie obowiązują podczas pobytu w Stambule. Wszystko jest dokładnie pilnowane i można poruszać się tylko po hotelu. – To jest najbardziej przerażający aspekt tego wyjazdu, ponieważ przyleciałyśmy tutaj w poniedziałek i Polski Związek Koszykówki próbował przełożyć mecz na czwartek. Niestety to się nie udało i gramy z Wielką Brytanią dopiero w sobotę, a do tego czasu nie możemy wychodzić poza hotel. Nie możemy nawet korzystać z przepięknego ogrodu, który wraz z hotelem położony jest nad samą cieśniną. Przepiękny ogród z przepięknym basenem, który także możemy oglądać tylko z okna. Od 15 do 21 mamy za to udostępniony taras z baru kawowego i tak naprawdę wyjście na tej taras w określonych godzinach oraz przejścia z hotelu do autokaru i na halę, to nasz jedyny kontakt ze świeżym powietrzem. Dodatkowo hotel jest bardzo wysoki i duży, więc okna również nie są choćby uchylane.

– Każda drużyna zakwaterowana jest na osobnym piętrze, jesteśmy zakwaterowane pojedynczo w pokojach oraz nie możemy korzystać z głównych wind hotelowych. Aby się przemieszczać to musimy korzystać z bocznych wind dla obsługi hotelu, mamy także osobne wejścia i całkowicie nie mamy kontaktu z gośćmi hotelowymi. Każda drużyna ma także osobne miejsce gdzie jada posiłki, także jest to bardzo specyficzna sytuacja. Jest to jednak już kolejny dzień i coraz łatwiej jest się w tym wszystkim odnaleźć. Najgorsze były pierwsze godziny, gdzie te wszystkie ograniczenia tak bardzo przerażały. Teraz staramy się już funkcjonować tak, aby się skupić na swoim rytmie i myśleć całkowicie o tym po co tutaj przyleciałyśmy – dodaje Koc.

Kolejnym wymogiem pobytu są testy RT – PCR, które mają skutecznie wykluczyć ewentualne pojawienie się zakażeń w „zamkniętej społeczności”. Testy jednak jak zawsze dają dość dużą niepewność, jednak bez nich nie jest możliwe przebywanie w hotelu czy też udział w meczu. – To kolejna tzw. wątpliwa przyjemność, gdyż te testy nie należą do najprzyjemniejszych rzeczy w życiu. Natomiast jest to warunek oraz niezbędna i niepodważalna konieczność, do jakiej podchodzimy na zasadzie – trzeba to zrobić i tyle. Jednak jeśli chodzi o niepewność to zdecydowanie jest, gdyż nie wiemy jak to wygląda. Wiemy, że wirus rozprzestrzenia się bardzo szybko i teraz kwestia na ile szybko. Staramy się myśleć pozytywnie, wszystkie czujemy się dobrze i nikomu nic absolutnie nie dolega.

Wiadomo już natomiast, że cała drużyna oraz sztab jest "negatywna", tak więc teraz czas skupić się tylko i wyłącznie na sobotnim meczu z Wielką Brytanią.

Do soboty w przygotowaniach zespołu nic się nie zmieni, będą treningi oraz coraz większe napięcie związane z meczem z Wielką Brytanią. Wszystkiego oczywiście z domu „pilnuje” także trener Kováčik, który jest w stałym kontakcie ze wszystkimi koszykarkami oraz cały sztabem szkoleniowym. – Chcemy wygrać ten mecz nie tylko ze sportowej ambicji ale również dla naszego trenera Maroša Kováčika, który nie może tutaj być z nami. Wiemy, że trener ma ogromne serce dla tej drużyny i chcemy odwdzięczyć mu się za jego zaangażowanie. Dotyczy to także reszty sztabu, który musiał niestety zostać w Polsce z powodu pozytywnych wyników testu RT-PCR. Serdecznie ich wszystkich z tego miejsca pozdrawiam! – kończy Martyna Koc.

 

Źródło: Polski Związek Koszykówki